Uzależnienia behawiorlane w opinii społecznej

Uzależnienia behawioralne w opinii społecznej

Kim jest hazardzista? Bogacz, który potrzebuje adrenaliny. Zakupoholik? Kobieta, która ma za dużo pieniędzy i wolnego czasu.

Większość Polaków rozumie powagę zagrożenia uzależnieniami chemicznymi -  alkoholizmem czy narkomanią. I jest gotowa łożyć z własnych podatków na ich leczenie. Natomiast problemy osób cierpiących na uzależnienia behawioralne są bagatelizowane. Zgodnie z raportem CBOS będzie tak dotąd, dokąd zakupoholizm czy hazard będą  postrzegane jako fanaberia bogatych, siecioholizm jako znak rozpoznawczy młodego pokolenia, a pracoholizm jako solidność i wyraz odpowiedzialności za materialny byt rodziny.

Przede wszystkim pojęcie uzależnień behawioralnych jest mniej znane. Polacy wcale nie są przekonani, że od internetu, robienia zakupów, grania w gry  hazardowe czy pracy można się uzależnić. To zagrożenie dostrzega tylko część badanych przez CBOS (od gier na pieniądze – 57, 8%, od Internetu – 54, 8,% od zakupów – 41, 4%, od pracy – 39, 6%) .

Uzależniony człowiek kojarzy się powszechnie z zaniedbanym alkoholikiem albo narkomanem, których widuje się czasem na ulicy. Na pewno nie kojarzy się z elegancką panią profesor, managerem na stanowisku czy nastolatkiem z "dobrego domu", spędzającym czas przy komputerze. A problemy, w mniejszym bądź większym stopniu, dotykają  osób z różnych warstw społecznych, niezależnie od wykształcenia i sytuacji materialnej. Mechanizmy uzależnień, ich nieubłagana logika i postępujący charakter, od fazy wstepnej aż po kompletną destrukcję, są bardzo podobne w przypadku obu rodzajów uzależnień.

Panuje przekonanie, że uzależnienia chemiczne są znacznie bardziej niebezpieczne od behawioralnych, czyli związanych z przymusem wykonywania konkretnej, destrukcyjnie działającej czynności. Najlepiej  rozumiane jest zagrożenie zwiążane z zażywaniem substancji psychoaktywnych i alkoholu. Palenie papierosów znajduje się na trzecim miejscu. Prawdopodobnie dlatego, że, o ile tylko uzależniony dysponuje budżetem na papierosy, nałóg ten nie powoduje tak szybkiej i zauważalnej degradacji społecznej czy zachowań agresywnych, widocznych jako odstępstwo od normy, spowodowane uzależnieniem.

Zgodnie z raportem CBOS, gdyby podzielić uzależnienia według stopnia ich szkodliwości w skali 1-10,  Polacy postrzegają je następująco: najgroźniejsza jest narkomania (9, 6), alkoholizm (9,3),  nikotynizm (8,3), uzależnienie od hazardu (7,5) siecioholizm (6,4), pracoholizm (5,8), zakupoholizm (5,2). Niebezpieczeństwo popadnięcia w uzależnienie o charakterze behawioralnym w większej mierze rozumieją kobiety niż mężczyżni, oraz osoby mieszkające w miastach i będące w dobrej sytuacji materialnej.
Konsekwencją  niedostrzegania wagi problemu są poglądy wyrażone w odpowiedzi na pytanie: Czy ludzie cierpiący na uzależnienia behawioralne powinni być leczeni w ramach państwowego ubezpieczenia społecznego? Zauważalna jest podobna tendencja co w badaniu poprzednim. Terapia w finansowanej z podatków wszystkich obywateli Służbie Zdrowia należy się w największym stopniu osobom uzależnionym od narkotyków (7,3), alkoholu (7,2), papierosów (5,1), hazardu (4,4), internetu (3,8), pracy (3,4), zakupów (3,1).
Na poglądy Polaków wpływa tu szersze przeświadczenie o naszym funkcjonowaniu w "gospodarce niedoboru" – mamy tak niewiele, że kto by się zajmował bogatymi paniusiami, które kupują za dużo szminek? Skoro tyle jest poważnych problemów zdrowotnych, a środki, którym dysponuje NFZ są  niewystarczające, trzeba je przeznaczyć na leczenie "prawdziwych" chorób.  Poza tym uzależnieni są sami sobie winni, więc sami niech sobie radzą. Wiele osób postrzega zakupoholizm czy siecioholizm jako fanaberię, a nie uzależnienie. A pracoholizm bywa mylony z  pracowitością, cechą ludzi solidnych i odpowiedzialnych. Mało kto rozumie, że te osoby naprawdę nie mogą przestać pracować, co stopniowo rujnuje ich zdrowie, życie prywatne, a także zawodowe.

Kim jest hazardzista? Bogacz, który potrzebuje adrenaliny. Zakupoholik? Kobieta, która ma za dużo pieniędzy i wolnego czasu. W dodatku nie potrafi ich sensownie wypełnić, więc włóczy się po galeriach. Na poglądy Polaków dotyczące przysługiwania praw do leczenia istotny wpływ ma wizerunek społeczny uzależnionych. Polacy pytani, jakiego rodzaju ludzie popadają w hazard, wymieniają w pierwszej kolejności  słabą samokontrolę (27, 9 %) zamożność (21, 1%), uwielbienie ryzyka (9,1%) i chęć zdobycia łatwych pieniędzy przez leniów i obiboków (8,9%). Sposób na odreagowanie problemów życiowych, samotność, niezrozumienie, brak sukcesów, zagubienie wskazuje zaledwie 5,4 % badanych, dopiero na szóstym miejscu. Najbardziej krytycznie widziane są osoby dokonujące niekontrolowanych, kompulsywnych zakupów.  To bogacze (35,5%), przede wszystkim kobiety (14.4%), które się po prostu nudzą (7,4%), mają słabą samokontrolę (7, 3% ) i zwyczajnie szastają pieniędzmi (5,7%).

Zupełnie inaczej Polacy widzą pracoholików. Samo zjawisko występowania takiego uzależnienia behawioralnego jest często negowane. Pozytywne i negatywne opinie na temat dzisiejszych "przodowników pracy" związane są z ich motywacją. Jeśli jest zewnętrzna,  wynika z chęci utrzymania rodziny, kłotpotów finansowych, lęku przed utratą pracy – wszystko jest w porządku. Podobnie jak u osoby motywowanej wewnętrznie w sensie pozytywnym – ambitnej, pracowitej, obowiązkowej.  Negatywnie postrzegana motywacja wewnętrzna  jest wtedy, gdy mamy do czynienia z chciwością, przesadnym nastawieniem na rywalizację i odniesienie zawodowego sukcesu. Czwarty typ pracoholika w świadomości społecznej to człowiek samotny, uciekający przed życiową i emocjonalną pustką.

Siecioholizm też nie jest oceniany jednoznacznie – pozytywnie czy negatywnie. Traktowany jest raczej jako przypadłość nowego, wychowanego na komputerach pokolenia. Jako przycznę zagrożenia uzależnieniem od internetu podaje się najczęściej właśnie młody wiek (33,7), brak obowiązków i dużą ilość zasu wolnego (13, 7), podszytą samotnością chęć nawiązania kontaktu z innymi (11.5).

Wyobrażenia Polaków na temat struktury społecznej ludzi uzależnionych behawioralnie w dużej mierze pokrywają się z wynikami badań (płeć, wiek, status materialny). Niepokojący jest natomiast brak empatii czy niechęć manifestowana w przypadku siecioholizmu, zakupoholizmu czy hazardu w znacznie większym stopniu niż wobec np. alkoholizmu. Przeświadzenie,  że to nie są poważne problemy, że osoby mające z tym kłopoty są same sobie winne, a pomoc im się nie należy. Aby chronić się przed uzależnieniami, trzeba mieć ich świadomość, odrzucić stereotypy i uproszczenia – z uzależnienia od internetu się nie "wyrasta" po skończeniu 18 lat, a zakupoholizm to choroba, która sama nie minie, nawet jeśli cierpią na nią nie budzące sympatii bogate panie wyglądające jak Gabriela z serialu "Gotowe na wszystko".

Opracowanie: Paulina Ilska na podstawie:

  • Oszacowanie rozpowszechnienia oraz identyfikacja czynników ryzyka i czynników chroniących w odniesieniu do hazardu, w tym hazardu problemowego (patologicznego) oraz innych uzależnień behawioralnych, oprac. Badora B., Gwiazda M., Herrmann M., Kalka J., Moskalewicz J., CBOS, Warszawa 2012.
Komentarze


Stronę internetową prowadzi Fundacja Studio Psychologii Zdrowia Fundacja Studio Psychologii Zdrowia

Strona współfinansowana ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych

 

Copyright © Uzależnienia behawioralne 2016

 

 

Proszę czekać...