Miłość stosuj w praktyce. Jak uczucie ochroni Cię przed uzależnieniem od seksu

Miłość stosuj w praktyce. Jak uczucie ochroni Cię przed uzależnieniem od seksu

Zdawać by się mogło, że żyjemy w seksualnym raju. Media, które promują bycie sexy przez 24 godziny na dobę i podają gotowe sposoby na osiągnięcie jeszcze większej satysfakcji seksualnej, wpędzają nas w kompleksy, ale i podnoszą poprzeczkę naszym potencjalnym partnerom. Kupujemy tę mędialną rzeczywistość i sami robimy sobie krzywdę - seks to naprawdę o wiele więcej niż instynkt, potrzeba prokreacji i cielesna przyjemność. Słowo-klucz do spełnienia to “miłość”.

Oddzieliliśmy zachowania seksualne od ich źródła, czyli emocji. Zamiast wyrażać miłość poprzez seks oczekujemy, że coś nam w sercu drgnie, kiedy pójdziemy z kimś do łóżka. Ten nieporządek ma fatalne konsekwencje. “Podtrzymujemy iluzyjne przekonanie, że mamy relację ze światem. Dotyczy to osób osamotnionych, które nie znają sposobów na to, jak być blisko z drugim człowiekiem. Nie otrzymały od opiekunów istotnych wskazówek. Dla nich bliskość, również ta w relacji erotycznej, jest czymś niewyobrażalnym, dobrem luksusowym nie do osiągnięcia. Dlatego mają zwiększoną skłonność, by stosować te formy zachowań seksualnych, w których można się obywać bez drugiego człowieka. Wystarczające jest, by jawił się w formie wirtualnej jako obiekt pożadania” – mówi miesięcznikowi “Sens” Alina Henzel-Korzeniowska, pscholog i seksuolog.

Ale ludzkiej natury nie da się tak łatwo oszukać. Seksualność nie ma u nas charakteru instynktownego, tak jak u zwierząt, a bacząc na nasze współczesne upodobania, bardzo byśmy tego chcieli. A jednak. Człowiek potrzebuje miłości: “Życie seksualne potrzebuje troski o ars amandi, o czułość i intymność. Ważna jest przyjemność, ale też radość oddania się kochanej osobie i bycia przyjętym przez nią. (...) Potrzebny jest czas czekania na siebie, wzajemne zaufanie, wierność. Te wszystkie elementy razem obecne i ze sobą zharmonizowane w najpełniejszy sposób ujawniają piękno ludzkiej miłośći (...) Nie można też pominąć ładnej bielizny, perfum i olejków do masażu. Różne jakości i elementy ludzkiego życia mają swoje miejsce w połączeniu z innymi, tworzącymi więź. Nie muszą się sobie przeciwstawiać, ale w odpowiednich proporcjach wzajemnie się ubogacają, tworząc coraz większą całość, pełnię, harmonię, porządek.” - mówi na łamach miesięcznika “Sens” ks. Ksawery Knotz, kapłan w Zakonie Braci Mniejszych, autor poradnika “Seks jest boski”.

Co jeśli zignorujemy naszą emocjonalność? Z pewnością się to na nas zemści. Obdarzeni świadomością i nieświadomością komplikujemy swoje życie w sferze prywatnej, zamiast wykorzystać świadomość do mądrego użytkowania ciała i duszy. Kompleksy, jakie wywołuje w nas medialny przekaz i wewnętrzny przymus poczucia bycia kochanym i atrakcyjnym to przyczyna naszych rozterek – zadręczamy się, czy dobrze wypadniemy, jak zostaniemy ocenieni. Im więcej lęków, tym gorzej – nasza świadomośc na tym cierpi, bo strach ma na nią szkodliwy wpływ. Zaczynamy się stresować i wycofywać z postawy samoakceptacji i skupienia na przyjemności i bliskości. “Im bardziej człowiek jest wycofany, tym bardziej nastawiony jest na bodźce erotyczne. Jeśli akceptuje swoją cielesność, to jest w miarę pogodny, nie reaguje lękami, ani też nie ma w nim nadmiernej ekscytacji seksem, bo nie spełnia on dla niego dodatkowych funkcji, jest jedynie przyjemnością i podkreśleniem bliskości. Taka osoba nie jest w szponach libido, nie jest owładnięta przymusem masturbacji czy też fantazji erotycznych, może realizować inne funkcje i aktywności życiowe, zachowując w nich odpowiednie proporcje” – mówi Alina Henzel-Korzeniowska.

Wychodzi więc na to, że seks bez miłości może poprowadzić nas prosto w szpony uzależnienia. Bo wcale nie chodzi o częstotliwość stosunków, lecz o podejście do sprawy. Jeśli seks jest dla nas potwierdzeniem naszej wartości, a w dzisiejszych czasach wymaga się od nas byśmy kochali się często i w wyuzdany sposób, pułapka gotowa. Mówimy o nim bez przerwy, oglądamy go - chąc nie chcąc - wszędzie. Skupiamy się na słowach, obrazach i technikach, zamiast na okazywaniu sobie wzajemnie uczuć. To sprawiło, że pogubiliśmy się w normach i statystykach, potrzebujemy przewodników, którzy nas poprowadzą. Jedni wybiorą tantrę, inni wierność małżeńską, jeszcze inni swoje zadowolenie uzależnią od ilości orgazmów i różnorodności kochanków. I niestety jest to sytuacja, w której nie każde rozwiązanie jest dla naszej psychiki dobre. Jeśli należymy do trzeciej wymienionej grupy, warto się zastanowić, dlaczego.

Źródło: “Starożytna rozwiązłość kontra nowoczesne normy”, miesięcznik “Sens”, nr 08/47

Oprac. Ewa Bukowiecka-Janik
Współpraca: Dorota Bąk

 

Komentarze


Stronę internetową prowadzi Fundacja Studio Psychologii Zdrowia Fundacja Studio Psychologii Zdrowia

Strona współfinansowana ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych

Polityka prywatności | Nota prawna

Copyright © Uzależnienia behawioralne 2016

 

Proszę czekać...