Skip to main content

Bigoreksja – nadmierna dbałość o tężyznę fizyczną

Zaczyna się dość niepozornie – coraz większą wagę przykładasz do swojego wyglądu. Chcesz mieć idealnie wyrzeźbione ciało, dlatego każdą wolną chwilę spędzasz na siłowni. Z czasem okazuje się, że bez ćwiczeń nie możesz żyć, a mięśnie ciągle są zbyt małe. Sięgasz więc po sterydy i inne wspomagacze…

Ciało w krzywym zwierciadle
Ludzie zapędzili się w kozi róg ekstatycznie podchodząc do nieosiągalnego kanonu piękna. I wydawałoby się, że najdotkliwiej taki obrót sprawy odczuwają kobiety. Przeważająca większość to dietetyczne weteranki, które zrobią wszystko, by zmieścić się w wymarzony rozmiar 0. Tymczasem okazuje się, że „cielesny kanon” równie mocno doskwiera mężczyznom. Z jedną różnicą – podczas gdy kobiety kierują się zasadą „im mniej tym lepiej”, mężczyźni odwrotnie. Punkt wyjścia jest jednak dokładnie taki sam – niezadowolenie z własnego wyglądu.

Obsesja piękna w męskim wykonaniu jest dodatkowo zawoalowana. Dzieje się tak poprzez potencjalnie niegroźny wysiłek fizyczny, a nie jak w przypadku kobiet – zaburzenia łaknienia. Lekarze z całego świata i wszystkich specjalności są zgodni, że ćwiczenia fizyczne pomagają w utrzymaniu zdrowia i przedłużeniu młodości. Co więc czyni z miłości do wysiłku, miłość toksyczną? Odpowiedź brzmi – psychika.

Bigoreksja jest zaburzeniem w odbieraniu własnego ciała (tzw. dysmorfofobia), w głównej mierze występującym pośród mężczyzn. Polega ono na dążeniu do wyrzeźbienia coraz pokaźniejszych mięśni. Niestety mężczyźni objęci tym zaburzeniem są wciąż niezadowoleni z osiągniętych efektów. Dlatego ćwiczą coraz więcej i ciężej, często sięgają również po środki wspomagające, takie jak sterydy. Więcej mięśni oznacza dla nich więcej pewności siebie i samoakceptacji.

Niebezpieczne myślenie
Wbrew pozorom w bigoreksji to nie ćwiczenia stanowią największe zagrożenie. Jest nim za to zniekształcone myślenie, które niezwykle silnie potrafi motywować do osiągnięcia upragnionego celu. Bigorektyk z czasem, obok zestawu ćwiczeń, będzie korzystał ze wspomagaczy nieznanego pochodzenia. Ba! Nawet jeśli dowie się o ich szkodliwym działaniu, na pewno nie przestanie ich przyjmować! Najczęściej sięga więc po sterydy anaboliczno-androgenne, których właściwym założeniem jest pomoc w rekonwalescencji po ciężkich urazach.

Zafiksowany na własnym wyglądzie „macho” zupełnie ignoruje fakt, że owe wspomagacze są syntetycznymi pochodnymi testosteronu, które skutecznie blokują wytwarzanie naturalnego testosteronu. Serwują sobie przyrost mięśni kosztem rozstroju hormonalnego, bezpłodności, a w skrajnych przypadkach nawet śmierci. Mimo kar, przewidzianych przez prawo, czarny rynek obrotu wspomagaczami kwitnie. W internecie można kupić cudowne mieszanki nielegalnie sprowadzane ze Wschodu, których kompletny skład jest wielką niewiadomą. Wiadomo tylko, że do ich produkcji wykorzystuje się nieznane barwniki, preparaty weterynaryjne oraz najzmyślniejsze masy utwardzające.

Przy przyjmowaniu sterydów najbardziej pożądaną właściwością jest szybka przemiana tłuszczu w energię. Ta z kolei jest niezbędna do coraz bardziej wyczerpujących treningów. Z czasem jednak tworzy się energetyczny nadmiar, który wywołuje nadpobudliwość, agresję, a nawet silną depresję i próby samobójcze. Należy pamiętać, że sterydy silnie uzależniają, a przyjmowane bez nadzoru lekarskiego wyrządzają wiele szkód – wyniszczają organizm, destabilizują psychikę oraz powodują ciężki choroby somatyczne.

Bigoreksja?
Bigoreksja, jak wiele spośród zaburzeń o podłożu psychicznym, nie jest rozpoznawana jako problem przez samego chorego. Człowiek wpędzony w błędne koło z trudem dostrzega jego mechanizm. Co zatem powinno zwrócić naszą uwagę? Jakie zachowania powinny wzmożyć czujność?

  • Nieadekwatna i zafałszowana ocena własnego ciała.
  • Ciągłe sprawdzanie swoich wymiarów.
  • Rygorystyczne stosowanie diety.
  • Lekceważenie szkodliwości przyjmowanych wspomagaczy.
  • Brak reakcji na wyczerpanie organizmu.
  • Stronienie od ludzi.
  • Spędzanie każdej wolnej chwili na ćwiczeniach, bądź w siłowni.

Bigoreksję leczy psychoterapią, której głównym założeniem w tym przypadku jest zmiana myślenia o własnym ciele. Pracę utrudnia postawa „macho”, która wychodzi od „bycia twardym mimo wszystko”. W połączeniu z niskim poczuciem własnej wartości oraz zaburzonym myśleniem, daje to iście wybuchową mieszankę. Okazuje się, że nawet w dbałości i nadgorliwości należy zachować umiar.