Zdaniem ekspertów

Czy moje dziecko jest uzależnione od telefonu? Rozmowa z psychologiem.

Kiedy dziecku grozi uzależnienie od telefonu? Czy zabieranie smartfona w ramach kary to dobre rozwiązanie? O fonoholizm pytamy specjalistkę psychoterapii uzależnień Magdalenę Cieśluk-Toczek.

Redakcja: Dlaczego niektóre dzieci uzależniają się od telefonu?

Magdalenę Cieśluk-Toczek: Istnieją indywidualne czynniki osobowościowe predysponujące do uzależnienia. Natomiast jeżeli mówimy o dzieciach, nie należy zapominać o tym, że są to osoby, u których osobowość wciąż jeszcze się kształtuje. Jest więc bardzo plastyczna, a tym samym bardzo podatna na różnego rodzaju wpływy, o wiele bardziej niż osobowość dojrzałego człowieka.

Jakie czynniki mają wpływ na uzależnienie?
M. C.-T.: Źródłami uzależnienia od telefonu u dzieci i nastolatków mogą być na przykład trudności w relacjach z rodziną, choćby zaburzona więź pomiędzy jej członkami, jak również kłopoty w szkole i związany z nimi stres, problemy w relacjach z rówieśnikami, czasem mogą to być nawet zaburzenia psychiczne. Nałogowe korzystanie z urządzenia mobilnego może też być swego rodzaju ucieczką od problemów, które w ogóle występują w życiu realnym – dostarczane bodźce przynoszą tymczasową ulgę, ukojenie i pozwalają zapominać o problemach.

Jakiś czas temu zostały przeprowadzone badania koreańskie, w których wzięło udział 1800 uczniów w różnym wieku. Zauważono pewną korelację – dzieci w wieku wczesnoszkolnym, których rodzice byli z nimi bliżej emocjonalnie związani, rzadziej korzystały z urządzeń elektronicznych i mniej czasu poświęcały np. na gry. Natomiast we wszystkich grupach czynnikami ryzyka były nadmierne wymagania ze strony rodziców czy też bardziej poczucie nadmiernych wymagań ze strony rodziców. Okazało się więc, że smartfon może być pewną formą ucieczki czy kompensacji. Młodzi korzystający z komórek mają poczucie wolności, niezależności, bezpieczeństwa – oni inaczej podchodzą do telefonu niż dorośli. W ich ocenie telefon jest dowodem uczestniczenia w relacjach społecznych.  Zarówno rodzice, jak i szkoła powinny wziąć pod uwagę to, jaką rolę w życiu młodego człowieka odgrywa urządzenie mobilne. I nie chcę tutaj obarczać winą tylko i wyłącznie rodziców. Ważne jest podkreślenie, że uzależnienie jest pewną składową wielu czynników, to nigdy nie jest jeden powód, który do niego doprowadza, jednak to rodzice w pierwszej kolejności mają największy wpływ na kształtowanie postaw u młodego człowieka, później są rówieśnicy, szkoła i inne ważne osoby, w relacji z którymi pozostaje dziecko.

Jedna ze znajomych mam opowiadała mi kiedyś, że wychodząc z domu zabiera swoim nastoletnim synom telefony. Aby mieć z nimi kontakt specjalnie założyła telefon stacjonarny. Jej zdaniem, gdyby nie takie działanie, już dawno mierzyłaby się z uzależnieniem synów od telefonu. Co Pani sądzi o takim rozwiązaniu?
M. C.-T.: Czymś innym są takie radykalne działania, o jakich Pani mówi, a czymś innym jest stawianie ram. Z jednej strony ja nie jestem zwolenniczką radykalnych rozwiązań. Jeżeli jednak taka sytuacja ma miejsce w porozumieniu z dziećmi, po rozmowie z nimi i wytłumaczeniu im naszych intencji, być może w rzeczywistości nie będzie to tak radykalne rozwiązanie. Jeżeli jednak nie zaprosimy ich do rozmowy na ten temat, może to nie zostać przez nich zrozumiane tak, jakbyśmy tego oczekiwali.

Pytanie, jakie mi się nasuwa, to czy dzieci, o których mówimy miały już jakieś objawy problemowego korzystania z mediów, czy też było to dmuchanie na zimne? Nie oceniam, czy takie rozwiązania są dobre, czy złe – być może czasem po prostu konieczne w rozumieniu rodzica, chcącego chronić własne dziecko.

Czy zatem rozwiązaniem jest zabieranie telefonów w ramach kary i udostępnianie ich w ramach nagrody? Bo to najprostszy sposób będący „formą” wyznaczania granic.
M. C.-T.: Tak jak powiedziałam, lekiem nie jest odcięcie od telefonu czy też sieci, bo korzystanie z nich jest w dzisiejszych czasach bardzo naturalne, zwyczajne. Rozwój najnowszej technologii jest tak szybki, że smartfon stał się narzędziem, które jest niezbędne do załatwienia wielu spraw. Nie ma więc możliwości, żeby się od tego odciąć. Funkcjonowanie bez tego medium jest niemożliwe. Prędzej czy później, nawet w szkole czy w pracy, jest konieczne.

Problem polega na tym, że w 60 proc. domów nie istnieją żadne zasady korzystania ze smartfonów, a 35 proc. rodziców nigdy nie rozmawiała z dziećmi o zasadach korzystania z telefonu komórkowego. Jeżeli dziecko dostaje coś nowego, nowe medium, to nie zna zasad i nie wie, jak się poruszać, dlatego będzie to robiło po swojemu. Dzieci naśladują rodziców. To, w jaki sposóbmy korzystamy z telefonu, jest dla nich pewnego rodzaju wzorcem zachowania. Jeżeli nie ma jasno określonych zasad, że np. po przyjściu do domu telefony odkładamy w jednym miejscu, czy nie odbieramy połączeń w trakcie posiłków, dzieci zaczynają stosować własne reguły, takie, które mogą nam się nie podobać lub takie, które mogą im szkodzić. To są bardzo podstawowe zasady, które z jednej strony wydają się oczywiste, z drugiej jednak – nie zawsze są jasno określone. A dziecko bardzo tego potrzebuje, by wiedzieć, jak poruszać się w rzeczywistości. Dlatego czymś absolutnie podstawowym jest ustalenie domowych, wewnętrznych zasad korzystania z telefonu, do których stosują się wszyscy członkowie rodziny. Ważne jest, aby od tego zacząć. Profilaktyka jest czymś absolutnie priorytetowym.

Dziękuję za rozmowę.

Magdalena Cieśluk-Toczek – Psycholog, psychoterapeutka, pracuje w nurcie psychodynamicznym i systemowym. Certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień. Swoje doświadczenie wykorzystuje pracując w Centrum Dobrej Terapii, w Poradni Leczenia Uzależnień Dorosłych i Dzieci i Młodzieży Kliniki Psychiatrii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie oraz w prywatnej praktyce. Członek Sekcji Naukowej Terapii Rodzin PTP.

 

 

Zostaw komentarz